sobota, 25 lutego 2012

I wish...


Hej, tak wiem, wiem długo mnie tu nie było. I mam bardzo dużo do napisania. Dzisiaj nie będę tego poruszała, ale w najbliższych dniach owszem. Zaczynam na nowo prowadzić bloga. Na jak długo-nie wiem. Nie dzieje się u mnie teraz dobrze, ale mie będę nikogo teraz zanudzała moimi uczuciami, bo to jest moja sprawa i na prawdę nikogo to nie obchodzi. Zaczynam chyba lepiej radzić sobie w szkole. Zobaczymy co teraz będzie... W tym tygodniu czeka mnie masa kartkówek i 2 spr. Byłam wczoraj u Julii na noc. Ogólnie bardzo miło, przy kolacji bolał mnie brzuch ze śmiechu. Aneta jest mistrzynią w naśladowaniu Kaczora Donalda. Dziś nastąpiła zmiana w moim życiu. Ogromna. Nad tym też nie będę się jeszcze rozwodziła, bo wszystko jest jeszcze za świeże. Plany na wieczór uległy zmianie. Szukając pocieszenia idziemy z Julą, Tobiaszem, Aurelem i Elvisem do Ludowego. Co prawda nie mam już ochoty na nic, ale coś robić trzeba. Musze jechać na prześwietlenie nogi. Czuję, że to co tutaj pisze jest strasznie pozbawione sensu i na prawdę chaotyczne. Chaotyczne przez "CH" ? Jeszcze kilka notek z całą pewnością będzie tak wyglądało, ale później postaram się pisać z sensem. To by było tyle...
+ Nie rozumiem, dlaczego obarczyłeś za to mnie. dziękuję. dobranoc.
+ Zasypując was wiadomościami o Barney`u mówię stanowczo -KONIEC



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz